Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Koszystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
Zamknij
GG Nasze Allegro
Logowanie Rejestracja
Schowek Koszyk

13 VIII 1967 urodziła się Amelie Nothomb

13 VIII 1967 urodziła się Amelie Nothomb

Popijając mocną herbatę, cztery godziny z każdego swojego dnia, Amélie Nothomb poświęca na pisanie. Efektem tego jest to, że od 1992 roku, kiedy to zadebiutowała swoją pierwszą powieścią „Higiena mordercy”, pisarka regularnie każdego roku – a dokładnie zawsze we wrześniu - wydaje kolejną powieść, a wydała ich, jak można łatwo obliczyć już szesnaście (jeśli nie wydarzy się nic co zakłóciłoby ten ustalony latami rytm pracy pisarki, to za miesiąc na półkach francuskich księgarni powinna ukazać się jej kolejna powieść).

Wyraźnym znamieniem stylu pisarki jest dialog, czego najjaskrawszym przykładem jest powieść „Kosmetyka wroga”, która oprócz kilku niewiele znaczących zdań rozsianych po tekście, jest w zasadzie jednym długim dialogiem, zaś z jego przebiegu wyłania się cała przewrotna intryga - tak zwana akcja, a przewrotna gdyż w ostatecznej partii dialogu, podważa on sam siebie, pokazując, że od początku... Tym samym sięgamy - można by rzec - esencji pisarstwa Nothomb. Jej powieści bardziej są świadomą grą literacką, ironiczną igraszką, w której eksplorując  – wręcz obsesyjnie - takie motywy jak brzydota (często podkreślana poprzez wygląd bohaterów powieści), śmierć czy destrukcyjna namiętność; wszystko to zwykle ustrukturyzowane w dynamicznie rozwijającej się intrydze, przeplatanej rozważaniami natury filzoficzno-egzystencjalnej, ukazane zostaje ostatecznie jako gra pozorów, zabawa, fałsz skrywający... prawdę?  Pisarka prowokuje, nie stawiając jednoznacznych wniosków i odpowiedzi, bardziej zachęca czytelnika do tego aby problem przez nią opisywany stał się jego problemem i żeby niejednoznacznie sugerowane konkluzje, były jego konkluzjami. I mimo że mroczna część ludzkiej natury jest najbardziej wyrazistym motywem prozy Nothomb, to jednak nie jedynym. Z całego wachlarza zagadnień wciagąnych w grę pozorów, jaką jest tworzona przez tę pisarkę literatura, sama ta literatura nie została oszczędzona. Na zakończenie, jako poparcie powyższych linijek, zacytujmy fragment powieści „Rtęć”, fragment może trochę przydługi jak na cytat, ale aby nie uronić ani jednej kropli z tej smakowitej prozy, musimy wykraczać poza konwencjonalne ramy cytowania ograniczające się zawsze do ledwie kilku zdań. Przeczytajmy:

„Francoise doczekała do północy. Kiedy w domu zapanowała głęboka cisza, zabrała się do dzieła.
Teraz przekonamy się, jak daleko sięga subtelna, wyzwolicielska i zbawcza moc literatury – zaśmiała się z ironią.

Meble w karmazynowym pokoju były solidne i ciężkie; zdołała jedynie przesunać stół, przy którym jadała posiłki; ustawiła go pod ścianą.

Podobnie jak w pozostałych pomieszczeniach domu, znajdowało się tu tylko jedno okno umieszczone na niebotycznej wysokości. Francoise postawiła na stole krzesło, lecz wciąż nie udało jej się dosięgnąć okna. Wówczas, tak jak to sobie umyśliła, sięgnęła po książki.

Zaczęła od największych i najgrubszych, by uzyskać solidna podstawę pod krzesło; dzieła zebrane Wiktora Hugo okazały się pierwszorzędnym budulcem. Następnie sięgnęła po zbiory poezji barokowej, oddając w duchu hołd Agryppie d’Aubigné. Po Klelii pani de Scudéry przyszła kolej na Maupassanta, choć budującej nawet do głowy nie przyszło, jak okropną rzeczą jest takie zbliżenie. Na anachroniczne schody złożyli się następnie: święty Franciszek, Taine, Villon, pani de Staël i pani de la Fayette (z przyjemnością pomyślała, jak szczęśliwe muszą być owe utytułowane damy, znalazłszy się w takim towarzystwie), Listy portugalskiej zakonnicy Honorégo d’Urfé, Flaubert, Cervantes, Genji monogatari, Nerval, elżbietańskie baśnie lady Amelii Northumb, Prowincjałki Pascala, Swift i Baudelaire — czyli wszystko, z czym młoda dziewczyna żyjąca w pierwszych latach dwudziestego wieku, wykształcona, uczuciowa i wrażliwej natury, powinna się zapoznać. Do okna zabrakło jej dosłownie jednego lub dwóch tomów. Przypomniała sobie, że w szufladzie komody schowała Pustelnię parmeńską i Carmillę. Dopiero wtedy wieża z książek osiągnęła właściwą wysokość.

„Jeśli ten stos się zawali, znaczyć będzie, że nie ma czego oczekiwać od literatury”, mruknęła w duchu.
Dotarłszy na szczyt, alpinistka wsparła się biodrem o parapet okna i odetchnęła. Zdjęła pantofel i trzymając go jak młotek, rozbiła obcasem szybę. Usunęła odłamki potłuczonego szkła i przełożyła nogi na drugą stronę.

Do ziemi wciąż było daleko. „Trudno; wóz albo przewóz”, pomyślała. Zmówiła modlitwę do świętego Edmunda Dantesa, patrona uciekinierów skaczących w nieznane, i skoczyła.”
 

Kalendarium

16 VIII 1949 zmarła Margaret Mitchell Największy romans wszech czasów. Powieść, która jak tylko się ukazała drukiem, momentalnie – wręcz w popisowy sposób, zachwyciła szeroką publiczność amerykańską, składającą się głównie z rozentuzjazmowanych niczym fanki n
więcej...

Polecane