Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Koszystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
Zamknij
GG Nasze Allegro
Logowanie Rejestracja
Schowek Koszyk

12 X 1991 zmarł Arkadij Strugacki

12 X 1991 zmarł Arkadij Strugacki

Nazwisko Arkadija Strugackiego nierozerwalnie związane jest z nazwiskiem jego brata – Borysa Strugackiego. Stworzyli genialną spółkę autorską, wszystkie literackie prace pisząc i podpisując wspólnie. Dlatego, wspominając jednego z braci, mówić będziemy o twórczości obu.

A ta rozpoznawana jest w całym świecie, i kiedy trzeba wymienić kilka, lub kilkanaście nazwisk czołowych twórców literatury fantastyczno-naukowej w zestawieniu tym nie może  zabraknąć dla nich miejsca. Mało tego – jest to zawsze miejsce wysokie. Jedno z pierwszych.

Polski czytelnik miał okazję poznać prawie całą rozległą twórczość braci Strugackich, a wydawnicza przygoda naszego rynku z ich książkami rozpoczęła się w moemencie wielkiego wybuchu zainteresowania fantastyką.Jednymi z pierwszych tytułów, inaugurujących w latach osiemdziesiątych serię mistrzów sf, (serię wydawało zasłużone dla fantastyki naukowej wydawnictwo Alfa), były wydane tuż po absolutnym klasyku gatunku, Arturze Clarku (tom opowiadań „Gwiazda” ), świetne powieści Strugackich - „Fale tłumią wiatr „ i „Żuk w mrowisku”.

Strugaccy przydali fantastyce oddechu, uszlachetnili gatunek, ale może być i tak, że posługiwali się jedynie fantastycznonaukową rekwizytornią, by w dobie znanych powszechnie ograniczeń w publikowaniu , móc powiedzieć coś istotnego, ważnego, innego, nie zaś starać się tylko wydusić z siebie kolejny  hymn na cześć jedynego, obowiązującego i najlepszego ustroju.
Strugaccy potrafili „mówić” takim językiem, że ten i dziś potrafi jeszcze niepokoić, budzić myśl, zadawać pytania, mnożyć wątpliwości, inspirować.

Tak dzieje się we wznowionej  właśnie  powieści „Piknik na skraju drogi", powieści, która zainspirowała reżysera, Andrieja Tarkowskiego, do nakręcenia cieszącego się wciąż dużym zainteresowaniem widzów filmu „Stalker”. Strugaccy pisali scenariusz do „Stalkera”.
Pozornie jest to charakterystyczna dla gatunku historia kontaktu, spotkania z „Obcymi”, pozornie, bo więcej ta książka mówi o nas, ludziach, o naszych ograniczeniach niż o Obcych, którzy są tajemnicą, zagadką, wyzwaniem dla rozumu.

Zmaganie się ludzkości ze Strefą w „Pikniku” (miejsce lądowania obcych), bardzo przypomina zmaganie się z tajemnicą oceanu w „Solaris„ Stanisława Lema. (Podobieństwo to dostrzegł również Tarkowski, który zekranizował także najpopularniejszą powieść Lema). Podobna niewiadoma, podobna zagadka, z którą umysł nie potrafi się uporać, podobna szansa na spojrzenie na siebie z zewnątrz , dostrzeżenie i możliwości i ograniczeń.
W „Pikniku” padają słowa, w których uważny czytelnik dosłucha się echa słów wypowiedzianych w „Solaris”: „Lądowania istotnie miało miejsce, ale tamci wcale się nie wynieśli. Faktycznie nadal jesteśmy z nimi w kontakcie, tylko o tym nie wiemy. Przybysze zagnie?dzili się w Strefach i starannie nas studiują , przygotowując jednocześnie ludzi do „okrutnych cudów czasu, który nadchodzi” „.
Bohater „Solaris”, żegna się z tajemnicza planetą słowami: „Nie wiedziałem nic, trwając w niewzruszonej wierze, że nie minął czas okrutnych cudów”

I jest  powieści Strugackich miejsce, w którym najmocniej widać, że fantastyka to tylko kostium, przebranie, ciuch, że skrywa się pod nim poważna sprawa, niezwykły temat,  światło rzucone na zwykłe, każde, ludzkie życie.

Bohater, Stalker, (ktoś kto wyprawia się do Strefy), rozmyśla;
„Nic podobnego nigdy mu się nie przytrafiło poza Strefą, a i w Strefie zdarzyło się zaledwie dwa lub trzy razy. Jakby nagle znalazł się w innym świecie. Miliony zapachów jednocześnie natarły na niego – ostre, słodkie, metaliczne, czułe, niebezpieczne, trwożne, ogromne jak domy, mikroskopijne jak pyłki, ciężkie jak kamienie, subtelne i skomplikowane jak mechanizm zegarka .(…) Trwało to ułamek sekundy. Red otworzył oczy i wszystko zniknęło. To nie był odmienny świat – to świat znany, codzienny, zwrócił się ku Redowi inną, nieznaną stroną, zwrócił się na mgnienie, a potem znowu szczelnie się zatrzasnął, zanim Red zdołał cokolwiek zrozumieć…”

W „Pikniku na skraju drogi”, i w innych powieściach braci Strugackich także, gra idzie  o zrozumienie. Strefa  może się zaczynać za każdymi drzwiami, a czasem nawet jeszcze o krok bliżej. Strefa, jak Ganges, może być wszędzie.

Polecane