Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Koszystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
Zamknij
GG Nasze Allegro
Logowanie Rejestracja
Schowek Koszyk

13 II 1633 Galileusz przybył do Rzymu

13 II 1633 Galileusz przybył do Rzymu

(by stanąć przed inkwizycją)

Galileusz miał sprawę ze świętym Oficjum z powodu astronomii, ale dobrze jest wiedzieć, że podejrzliwie patrzono wtedy  na dokonania nie tylko zmieniające obraz świata nad ludzkimi głowami, ale również i te, które zmieniały oblicze ziemi, a Galileusz i tu pochwalić się mógł niezłymi osiągnięciami; udoskonalił kompas, skonstruował termometr, pracując nad teleskopem skonstruował mikroskop.
Z jego wynalazków chętnie korzystano np. w sztuce wojennej, być może więc  powodowany odruchem zniechęcenia do ludzkości wykorzystującej każdy wynalazek dla „poszerzenia pola walki„, badania przeniósł na niebo.

Należycie doceniony został współcześnie. Jego imieniem nazwano; niewielki krater na Księżycu,  duży krater na Marsie, duży ciemny obszar na Ganimedesie, planetoidę 697 Galilea, sondę kosmiczną Galileo, cztery największe księżyce Jowisza – Ganimedesa, Callisto, Io i Europę.

W książce Marguerite Yourcenar, autorki „Kawafisa. Czarnego mózgu Piranesiego”, „Kamień filozoficzny" znajdziemy słowa, które wypowiada skazany przez święte Oficjum bohater powieści, ale możemy łatwo wyobrazić sobie, że wypowiada je również Galileusz:

„Nie przywiązujcie, ojcze, więcej wagi niż ja do tych mrzonek o machinach, które same w sobie nie są ani złe, ani dobre (..) Ale przyznaję, że skoro ludzkość jest taka i taka niewątpliwie pozostanie aż do końca wieków, jest rzeczą naganną umożliwiać szaleńcom rozbijanie machiny rzeczy, a furiatom – wznoszenie się do nieba. Co do mnie, i w położeniu, w jakim postawił mnie Trybunał – doszedłem do tego, że potępiam Prometeusza za obdarzenie śmiertelników ogniem”.

Zenon, bohater „Kamienia filozoficznego”, przekonań swoich nie odwołał, skruchy nie okazał, ale Oficjum życia odebrać mu nie zdołało, ponieważ pozbawił się go sam. Galileusz, podczas ostatecznego przesłuchania wycofał się ze swoich przekonań, ale składając pod zeznaniem potwierdzający je podpis, miał przed oczami z pewnością nie kartę pergaminu, a obraz machin do tortur, bo, jak podają watykańskie archiwa, Galileusza oprowadzono po miejscach ka?ni i zaprezentowano mu wynalazki, których siła miażdży najtęższe  argumenty.

Mówi się, że Galileusz po procesie powiedzieć miał: „A jednak się kręci”. Tego z całą pewnością  potwierdzić nie można, wiadomo jedynie, że w pismach po nim pozostał aforyzm, który do potocznej świadomości, mógł przebić się w formie skróconej, zapamiętanej i podawanej w wersji jak wyżej przedstawiono.
Galileusz napisał: „Religia uczy mnie jak iść do nieba, ale nie jak niebo idzie." Richard Dawkins, autor głośnej, popularnej, wojującej z religią książki „Bóg urojony” mógłby się chyba z tych zdań uczyć, jak się łączy ogień z wodą, czyli religią z nauką.

I ciekawie jest wyobrażać sobie i taką sytuację, że obraz technicznych urządzeń czyniących z ludzkiego ciała obiekt budzący zainteresowanie tylko grabarzy, nie przesłonił mu obrazu „idącego”, będącego w nieustannym ruchu, zmieniającego się, nieba.
„Tak" powiedziane inkwizycji, nie oznaczało „nie” powiedziane doświadczeniu i własnemu przekonaniu, co ostatecznie potwierdził Kościół, rehabilitując Galileusza w 1992 r.

Czy Galileusz tej rehabilitacji potrzebował – inna rzecz, należy przecież do galerii wolnych duchów, o których pisał Nietzsche: „My wolne duchy, żyjemy na ziemi z dala od siebie, rozproszeni to tu, to tam – i tego nie da się zmienić. Nie jest nas wielu - i tak być powinno. Nawet w jakieś mierze dumni jesteśmy z myśli, że należymy do gatunku tak rzadkiego i tak osobliwego” (na temat  aforystyki Nietzschego poświęconej wolności niezwykłe akapity przeczytać można w książce Krzysztofa Michalskiego „Płomień wieczności„).
 
Ten rodzaj wolności nie potrzebuje dekretów rehabilitacyjnych, i być może także świadomość tego faktu towarzyszyła wtedy Galileuszowi, co ciekawie jest sobie wyobrażać, i być w ten sposób, być może, niedaleko od prawdy tamtych dni.

Kalendarium

28 V 1999 zmarł Jan Lebenstein Był malarzem, ilustratorem, artystą, który choć znany w świecie sztuki był człowiekiem osobnym, tajemniczym, poruszającym się własnymi ścieżkami. Przywołuje się czasami w opracowaniach jego twórczości, jego skłonność do odwiedzania podziemi
więcej...

Polecane