Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Koszystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
Zamknij

Arsenał


25 I 1882 urodziła się Virginia Woolf

25 I 1882 urodziła się Virginia Woolf

„O ile nie jestem sobą, jestem nikim” wyznała w dzienniku w lipcu 1923. Całe jej literackie dzieło, które Jerzy Jarniewicz określił jako "będące obok pisarstwa Joyce’a przykładem najbardziej znaczących dokonań modernistycznego przewrotu w prozie anglojęzycznej" było poszukiwaniem siebie. Nie szukała tylko istoty kobiecości, jak chcą to widzieć feministyczne aktywistki wpisujące nazwisko autorki „Orlanda” na swoje sztandary. Chodziło o coś znacznie większego.

Tak jest w „Falach”, w arcydziele prozy modernistycznej, książce wydanej w 1931 roku, uchodzącej  za jedną z najbardziej eksperymentalnych powieści Virginii Wolf. W „Falach ” pisarka wykorzystuje technikę strumienia świadomości, miesza swobodnie poezję z prozą, koncentruje się na głębi psychologicznej bohaterów i - jak sama stwierdziła – przedkłada "rytm" nad "akcję".

Tak jest w powieści „Orlando", o której mówi się, że jest  najważniejszą powieścią autorki, (feministki tak mówią), powieścią (feministki będą niepocieszone, ale napisać to trzeba, że nie tylko genderową) o dwoistości ludzkiej istoty.
W tej powieści każde niemal zdanie nasycone jest do granic możliwości refleksją natury estetycznej, filozoficznej, egzystencjalnej czy artystycznej.

Tak jest w „Do latarni morskiej”, niesłusznie niedocenianej i traktowanej jako mało reprezentatywne dzieło Woolf, bo przecież znaleźć tu można specyficzną zabawę bogatym i poetyckim językiem oraz emocjonalną huśtawkę jej bohaterki – kobiety szarpanej wątpliwościami, p o s z u k u j ą c e j  s w e g o miejsca w życiu, naznaczonej talentem tworzenia dzieł sztuki (w tym przypadku malarstwa) i walczącej o prawo równości kobiet i mężczyzn we wszystkich dziedzinach życia.

Tak jest i w „Pani Dalloway”, w której  jak napisano w recenzji wydawniczej, „dzięki zastosowanej przez autorkę technice strumienia świadomości czytelnik nie tylko obserwuje świat z perspektywy kilku bohaterów, lecz także towarzyszy ich myślom i emocjom, odkrywając, co naprawdę czai się za fasadą ładu, harmonii i rodzinnego szczęścia”.

(Ta właśnie ta niezwykła powieść zainspirowała Michaela Cunninghama do napisania książki „Godziny”, w której losy trzech bohaterek, żyjących w trzech różnych epokach,  dopełniają się wzajemnie, a nicią, która spina losy wszystkich trzech kobiet jest lęk, strach, niepokój, dyskomfort, przeczucie, usiłowanie dotarcia do  s e d n a ).

I widać to poszukiwanie „czegoś więcej" w ”Chwilach wolności. Dziennik 1915 – 1941”, o którym napisano; "Dziennik należy zaliczyć do najlepszych powieści Virginii Woolf. To arcydzieło".

"Tworzenie było dla pisarki niezwykle ciężką i wyczerpującą pracą – napisała badaczka twórczości Virginii Woolf - Natomiast pisanie dziennika stanowiło tytułową chwilę wolności, o czym wielokrotnie na jego kartach wspomina".
Zapisywała tu, jak podsumowuje tę pracę  wydawca wprowadzający Dziennik na polski rynek, „uwagi o twórczości i życiu osobistym, które  pełne było  emocji, wewnętrznych dramatów, mrocznych rodzinnych tajemnic, cierpienia, choroby, niekonwencjonalnych relacji międzyludzkich. Notowała także puls epoki, życia kulturalnego Londynu, środowisk artystycznych.„

Czy pisarce udało się znaleźć siebie w twórczości, którą traktowała jak ratunek i zarazem  śmiertelne zagrożenie? Trudno powiedzieć, ale słuchając, jak na początku znakomitego filmu, zrealizowanego na podstawie „Godzin", padają słowa pisarki skreślone w liście do męża tuż przed samobójczą śmiercią;
„Jestem pewna, że znów szaleję: Czuję, że nie damy rady przejść przez te kolejne trudne chwile. I że tym razem nie wyzdrowieję. Zaczynam słyszeć głosy i nie mogę się skoncentrować. Więc robię to co uważam za najlepsze….”, narasta w nas przekonanie, że te słowa, ta decyzja, to echo, pogłos, konsekwencja  wyznania; „O ile nie jestem sobą, jestem nikim”, i świadectwo wspomnianych wyżej; lęku, strachu, niepokóju, dyskomfortu, przeczucia. świadecwto, być może,  d o t a r c i a do  s e d n a.

Copyright by Arsenał 2022

code by cogitech