Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Koszystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
Zamknij

Arsenał


27 VI 2001 zmarła Tove Jansson

27 VI 2001 zmarła Tove Jansson

Kim jest Tove Jansson tłumaczyć szeroko nie trzeba; każdy niemal ma za sobą lekturę którejś z części stworzonych przez nią Muminków. Ale nie każdy już dostrzeże, jak do stworzonego z myślą o dzieciach świata, autorka wprowadza myśli towarzyszące wyobraźni dorosłego człowieka.

Zwykliśmy traktować opowieści fińskiej pisarki (tak, Tove Jansson jest pisarką, znakomitą pisarką!), jak najzwyklejsze i najprostsze opowiastki dla dzieci o obłoczkach, trollach, czarodziejach, przygodach. Ale to książeczki znacznie poważniejsze, bogatsze, głębsze; to tylko telewizyjne kreskówki obrabowały je z bogactwa i pozbawiły tajemniczego blasku towarzyszących im w lekturze.

W dziecięcej lekturze łatwo przeoczyć fakt, że świat Doliny Muminków stworzony przez pisarkę zaludnia aż 60 postaci, i że każda z tych postaci jest indywidualnością, ma własny charakter, niepowtarzalną osobowość i właściwy sobie tylko język!.

W dziecięcej lekturze nie przeoczy się złośliwości Małej Mi, zalotności Migotki, zapobiegliwości Mamusi Muminka, rozkojarzenia Paszczaka, pisarskiej pasji Tatusia Muminka, ale przeoczyć można już głębokość uczucia przyjaźni łączącej Muminka i Włóczykija, albo wielką, niewyobrażalną dla człowieka samotność Hatifnatów.

W powierzchownej lekturze nie zauważy się nie pasujących zupełnie do opowieści dla dzieci słów Włóczykija: „życie nie jest czymś spokojnym”, a przecież  słowa te pojawiają się i zafrapować muszą dorosłego czytelnika.
W lekceważącej świat Muminków lekturze nie zauważy się czegoś jeszcze; czegoś, co sygnalizują już delikatnie słowa Włóczykija, a co rozwijają inne opowiadania, tego mianowicie, że utopijna Dolina Muminków (dolina tym razem, nie wyspa), nie jest krainą wolną od przypadkowości życia, od poczucia, że życie jest czymś niewyobrażalnie wielkim,czymś przerastającym jego uczestników, czymś budzącym przerażenie, ale i odczucie wspaniałości.

I kiedy dziecko czytać będzie opowiadanie o Filifonce, która nawiedziła katastrofa, treść tego opowiadania nie będzie dla niego zrozumiała, ale kiedy dorosły czytelnik czytać będzie to opowiadanie dziecku, mimowolnie ściszy głos, bo dostrzeże być może, że tu , bezpośrednio do niego, mówi już nie Filifonka, ale Tove Jansson, i mówi rzeczy niepokojące i w uchu dorosłego brzmiące w sposób niepodważalny prawdziwie:

„Niech mi Pani wierzy, kochana, jesteśmy bardzo małe i nic nie znaczymy razem z naszymi ciasteczkami do herbaty i naszymi chodnikami i wszystkim tym, co jest ważne, Pani wie, okropnie ważne, lecz zawsze zagrożone przez to nieubłagane, tak, tak, przez to nieubłagane – mówiła Filifonka szybko -, to, czego nie można uprosić, z czym nie można dyskutować, czego nie można zrozumieć i o czym się nie wie, to, co czai się w ciemnym pokoju i przychodzi skądś, z dala, i czego nigdy nie widać, aż jest już za późno.”

Copyright by Arsenał 2022

code by Software house Cogitech