8 XI 1954 urodził się Kazuo Ishiguro
Zanim wyobraźnią zachodnich czytelników zawładnął na dobre Haruki Murakami, przez jakiś czas fascynował ją inny Japończyk, Kazuo Ishiguro.
Fascynacja ta przełożyła się na laury, którymi twórczość autora „Okruchów dnia" uhonorowano; za wspomnianą książkę pisarz otrzymał Nagrodę Bookera, i każda kolejna jego książka znajduje się w ścisłej czołówce nominowanych do tej nagrody.
„Okruchy dnia” spotkało jeszcze jedno wyróżnienie; powieść została fenomenalnie zekranizowana, (reżyserował James Ivory, a główne role zagrali; Emma Thomson i Anthony Hopkins).
Ta piękna, nastrojowa opowieść o miłości, której nie dane było się spełnić, o poczuciu obowiązku, (służący grany przez Hopkinsa hołduje tak surowym zasadom organizującym jego pracę, że porównać je można jedynie ze służbą samurajów, więc w tej klasycznej, zdawało by się, angielskiej opowieści, doszukać się można ech japońskiej tradycji), o odchodzeniu w przeszłość opartego na hierarchii i poczuciu obowiązku świata słusznie zasługuje na pochwały, słowa zachwytu i … może na kolejne wydania.
Aktualnie pisarza czytać można po polsku w książce także nastrojowej, delikatnej nawet, książce, która za tło ma również przeszłość, ale tym razem przeszłość niespełnioną. Jest w tej propozycji pisarza jakaś przewrotność, bo niespołeniona przeszłość ma wszelkie dane po temu, by spełnić się (może nie dosłownie w sposób, w jaki opisano to w powieści), w przyszłości. Mowa o powieści „Nie opuszczaj mnie„, której fabuła rozgrywa się w jakimś niesprecyzowanym bliżej momencie po II wojnie światowej, w rzeczywistości, w której eksperymenty eugeniczne są rzeczywistością, a klonowanie i wychowywanie klonów przeznaczonych do „donacji”, czyli oddania organów, nie budzi w społeczeństwie oporów natury etycznej.
Książka Ishiguro rozwija w pewnym sensie myśl, którą zapoczątkował „Nowy wspaniały świat„ Huxleya.
Książka Huxleya napisana jest tak, by budzić w czytelniku odruch sprzeciwu wobec doskonale przewidywalnego i uregulowanego „nowego, wspaniałego” świata. Huxley sprzeciw czytelnika założył, wbudował w powieść, można powiedzieć, że na tym sprzeciwie powieść zbudował.
Ishiguro – inaczej. Książka nie jest rozpisaną na fabułę i dialogi przypowieścią z czytelnym morałem, ale, godnym największych osiągnięć gatunku powieściowego – sondowaniem granic człowieczeństwa.
Kundera w którymś ze swoich esejów pisał, że powieść rozwijać się będzie dopóty, dopóki stać ją będzie na wskazywanie na coś nowego w człowieku, na „poszerzanie granic duszy”.
Twórczość Ishiguro napawa w tym względzie optymizmem. Powieść w jego wydaniu żyje, ma się dobrze, i ma do powiedzenia ważne rzeczy. „Nie opuszczaj mnie„ przesuwa znane nam granice ludzkiej duszy na tereny, które do wczoraj były domeną nauk biologicznych, i każe zastanowić się nad tym, czy „klon” to już „człowiek”, czy „donator”, (książka Ishiguro to także jedno z tych dzieł, które spokojnie ukazują z jaką niezwykłą łatwością potrafimy wymyślać gładkie, zgrabne eufemizmy, skrywające chropowate problemy: „donator” to w powieści klon powołany do życia i wychowywany w ekskluzywnym internacie po to, by służyć w niedalekiej przyszłości organami), to już „ktoś”, czy cały czas tylko „coś”, i czy ten dziwny, pograniczny jakiś byt posiada duszę.
Dobra powieść powinna przyprawiać o zawrót głowy. Powieść Ishiguro przyprawia. Ale tym razem nie jest to „kolorowy zawrót głowy”, a zawrót, który można porównać z tym, jakiego doświadcza się po zachłyśnięciu się surowym, ostrym powietrzem w mroźny, spokojny i jasny zimowy poranek.
Konto klienta
Pomoc
Firma
Copyright by Arsenał 2022
code by Software house Cogitech