Szymon Kantorski, rocznik 1969, mieszka w Poznaniu. Poeta, niekiedy dziennikarz, zdawkowo krytyk.
Współzałożyciel pisma artystycznego „Już Jest Jutro”. Autor książek „Solo” (Biblioteka „Nowego
Nurtu”), „Duety”, (WBPiCAK), TRI (Instytut Mikołowski), oraz najnowszej, „Kwadra” (Fundacja Duży
Format, Warszawa). Wiersze publikował w kilku antologiach, m.in. „11”, „Zeppelin”, „Macie swoich
poetów”, „ Antologia nowej poezji polskiej. 1990- 1999”, „Parnas bis”, „Przewodnik po zaminowanym
terenie", oraz na łamach fanzinów, pism, gazet, itd. Redaguje rubrykę poetycką „Erato” w miesięczniku
„TarNowa Kultura”. Od kilku lat prowadzi autorską serię spotkań z poetkami i poetami w Atelier „Łazęga
Poznańska”.
Książka stopka:
wydawnictwo - Fundacja Duży Format, Warszawa 2025
wydawca - Rafał T. Czachorowski
redakcja - Mirka Szychowiak
projekt okładki - Daria K. Kompf
zdjęcie na okładce - Marta Szyszka
zdjęcie autora - Anita Horowska
Przewlekłość jako forma: ciało, język i proces utraty w „Kwadrze” Szymona
Kantorskiego
„Kwadra”, najnowszy tom poetycki Szymona Kantorskiego, zbiera wiersze
„przewlekle śmiertelne”, sugerując w ten sposób stan zawieszenia między życiem a
śmiercią- nie nagłą katastrofę, lecz długotrwałe obcowanie z końcem. W tomie tym
zjawia się pisanie procesualne, skupione na trwaniu, przeciążeniu i nieciągłości
doświadczenia. Tym samym pisanie jako proces samo w sobie jest przewlekaniem
nici przez tkanki języka i ciała. Poezja nie leczy, ale pozwala tkać- sens, tożsamość,
formę.
W tym sensie wiersze Kantorskiego nie proponują ocalenia ani prostych
odpowiedzi. Ich siła tkwi w precyzji i konsekwencji: w zdolności pokazania, że utrata
nie zaczyna się w momencie wybuchu, lecz w drobnych aktach podporządkowania,
które „przewlekają się” przez ciało, język i doświadczenie. Owa „przewlekłość” działa
nie tylko jako temat, lecz jako zasada konstrukcyjna tych wierszy. Ponadto nie
oznacza wyłącznie długotrwałości cierpienia czy trwania w stanie granicznym, ale
raczej specyficzny sposób organizowania doświadczenia - rozciągniętego,
niespójnego, pozbawionego wyraźnych punktów kulminacyjnych. Wiersze nie
zmierzają do rozwiązania, lecz raczej utrzymują czytelnika w stanie ciągłego
niedomknięcia, jakby sens był zawsze odroczony, nigdy ostatecznie nieuchwytny.
I co istotne: pisanie w „Kwadrze” nie jest przezroczystym medium, lecz materią, która
stawia opór- podobnie jak ciało, które doświadcza przeciążenia, bólu czy choroby.
„Przewlekanie nici” można rozumieć jako gest uporczywy, niemal fizyczny. Język
zostaje przeciągnięty przez doświadczenie, ale jednocześnie owo doświadczenie
zostaje uformowane przez język. Powstaje w ten sposób relacja wzajemnego
uwikłania, żadna ze stron nie jest nadrzędna, żadna nie daje się w pełni oczyścić czy
uniewinnić.
W tym kontekście szczególnie wyraźnie wybrzmiewa etyczny wymiar tej poezji. Nie
chodzi tu o moralizowanie ani o formułowanie jednoznacznych ocen, lecz o
stworzenie przestrzeni, w której czytelnik zostaje zmuszony do konfrontacji z
mechanizmami doświadczania „choroby życia” (czy też życia jako choroby), tymi
najbardziej subtelnymi, wpisanymi w codzienność, w język, ale i relacje
międzyludzkie. Nie jawi się ona jako wydarzenie, lecz jako proces, który działa
powoli, niemal niezauważalnie, aż staje się strukturą. Wiersze Kantorskiego nie
demaskują jej w spektakularny sposób, raczej odsłaniają jej podstępność i
powtarzalność.
Warto też zauważyć, że rezygnacja z „narracji o ocaleniu” nie jest tu gestem
nihilistycznym. To raczej próba uczciwego opisania rzeczywistości, w której ocalenie
nie jest kategorią oczywistą ani powszechnie dostępną. Zamiast tego pojawia się coś
innego: uporczywe trwanie przy opisie, przy analizie, przy samej możliwości
mówienia, które jest najważniejszym składnikiem rozpoznania. Poezja nie oferuje
wyjścia, ale umożliwia pozostanie- świadome, uważne, niepozbawione krytycznego
dystansu.
Na tle współczesnej poezji polskiej tom autora „Solo” wyróżnia się swoją przede
wszystkim konsekwencją i dojrzałością. Tam, gdzie często dominuje ekspresja,
nadmiar, natychmiastowość reakcji, „Kwadra” proponuje model odwrotny: opóźnienie,
redukcję, skupienie. To nie jest poezja, która chce konkurować o uwagę poprzez
intensywność bodźców. Raczej stopniowo ją przejmuje, zmuszając do innego trybu
czytania- wolniejszego, bardziej analitycznego, mniej nastawionego na
natychmiastowy efekt.
Można więc wnioskować, że jest to poezja, która nie tyle opisuje „życia-choroby”, ile
je „rozplata”- pokazuje jego wewnętrzne napięcia, ukryte mechanizmy i nieoczywiste
zależności. To książka, która nie daje żadnej odpowiedzi, ale- co ważniejsze-
precyzyjnie i świadomie formułuje istotne pytania. I być może właśnie w tym tkwi jej
siła: w zdolności utrzymywania czytelnika w stanie czujności, w którym myślenie staje
się koniecznością, a nie jedynie możliwością.
Tomasz Hrynacz
---
Szymon Kantorski: „Kwadra”, Fundacja Duży Format, Warszawa 2025.
Opinie kupujących