Nagle tę niepokojącą ciszę przerwał wibrujący dźwięk. Przypomiał krzyk, który rozlega się, kiedy matce odbierane jest siłą dziecko. Słyszący to ludzie wlepili oczy w jeden punkt. Kobieta w białej masce, zanurzona wciąż po szyję w wodzie wrzeszczała, jednocześnie oddając się na mieliznę.
- Ona krzyczy, że na dnie jest coś miękkiego, że to chyba człowiek - tłumaczył na angielski, mówiącą po szwedzku turystkę jej rodak będący tuż obok, alarmując tym samym obsługę.
Ludzie niemo patrzyli, jak steward z pośpiechem ściąga buty i spodnie, wskakuje w koszuli i wciąż zapiętej muszce do mętnej wody. Szedł powoli, ostrożnie macając dno stopą. Wreszcie stanął i widać było, że z trudem zachowuje równowagę.
- Szybko nosze! Może jeszcze żyje - złowieszcze słowa odbiły się od magmowych brzegów Błękitnej Laguny.
Opinie kupujących